Kamienica przy Wilczej 30 to sztandarowy przykład dzikiej reprywatyzacji, wraz z całym repertuarem narzędzi nękania lokatorów i ignorancją władz miasta. Zmagania z czyścicielem i wysiedlenia z domu opisuje na swoim blogu były lokator tej kamienicy, ostatecznie wysiedlony wraz z rodziną i innymi mieszkańcami: http://tinyurl.com/czyszczenie-wilczej-30

Około roku 2006 o kamienicy zaczynają sobie przypominać jej właściciele. Może zaczęło się to już wcześniej, ale pierwsze plotki, informacje pojawiają się mniej więcej wtedy. Mieszkanie nigdy nie należało do mojej rodziny, zawsze było lokalem komunalnym, więc zaczynamy mocno się obawiać, gdzie przyjdzie nam żyć. Najbardziej martwi się senior rodu, który bardzo niechętny jest do ewentualnej przeprowadzki.

Pojawiają się liczne problemy, prawie trzykrotnie podniesiony zostaje czynsz. Zlikwidowane zostaje stanowisko dozorcy, zaczyna panować ogromny bałagan. Śmieci nie są wywożone, podwórko zaczyna przypominać wysypisko śmieci. Przez dwa lata trwa walka, wizyty w urzędzie miasta, próby negocjacji w nowymi właścicielami. Wszystko to bezskutecznie. Otrzymujemy wypowiedzenie umowy najmu z trzyletnim okresem zapadalności. W końcu przedstawione zostają nam dokumenty, że budynek grozi zawaleniem. To zmusza gminę to zapewnienia nam lokali zastępczych. Na ich znalezienie ma ona trzy lata. 

W 2010 roku, w styczniu senior rodu przeprowadza się do nowego mieszkania na ulicy Podchorążych. Umiera po dziewięciu miesiącach, nie udało mu się odnaleźć w nowym mieszkaniu.W kamienicy przy Wilczej mieszkał 58 lat.

Również w 2010 roku, tyle że w lipcu nasza rodzina również opuszcza Wilczą. Wcześniej jednak od stycznia do końca pobytu na Wilczej żyjemy bez bieżącej wody. Ta zostaje zakręcona przez właściciela. Trwa, wspominana obecnie przeze mnie w uśmiechem na twarzy, gra z policją i służbami miejskimi. Wraz z sąsiadami organizujemy sztuczne zgromadzenia na ulicy i zdobytym gdzieś kluczem hydraulicznym odkręcamy wodę. Choćby na kilka godzin, aby nabrać jej do wanny, baniaków oraz czajnika. Sytuacja jest mocno niewygodna, bowiem wody nie ma tylko w naszej klatce. Klatka jest czteropiętrowa, zaś mieszkanie na ostatnim piętrze podłączone jest do innego węzła kanalizacyjnego. Po wodę chodzimy więc dwa razy dziennie do sąsiadów na najwyższe piętro. Kilka wiader dziennie. Zacieśnia to więzi międzysąsiedzkie. Na klatce schodowej nie ma światła, zimą woda wylewająca się z wiader zamarza. Kąpiele bierzemy u znajomych oraz rodziny. Wodę podgrzewamy w garnkach, bo przecież nie zawsze jest możliwość wpaść gdzieś, aby zaliczyć prysznic.

Wilczą opuszczamy z żalem, ale też nadzieją na lepsze warunki. Pół roku walki i męczarni mocno eksploatuje każdego. Stopniowo mieszkania zmieniają wszyscy sąsiedzi z naszej klatki. (…)

Zajęłyśmy ten dom tydzień po zabójstwie działaczki Joli Brzeskiej (więcej o walce Joli na stronie www.jolabrzeska.wordpress.com), w marcu 2011 roku. Historię domu, walki, „czyszczenia” i dewastacji poznałyśmy od nielicznych, pozostałych lokatorów oraz z mediów (Życie Warszawy: „Straszy w centrum miasta”. Rabusie plądrują stuletnią kamienicę przy ul. Wilczej 30. Wyważyli drzwi do mieszkań i potłukli kaflowe piece. Domu nikt nie pilnuje (…) Kamienica miała zostać planowo zdewastowana, zburzona, w jej miejsce powstałby luksusowy apartamentowiec z podziemnym garażem. Udało się jednak wpisać ją do rejestru zabytków i… obronić własnymi ciałami.

* * * * *

Jesteśmy drugą falą ‚dzikich lokatorów’ – pierwsza, masowa fala po wojnie, zimą 1945 roku złamała wojskowy zakaz wstępu na lewy brzeg miasta i zasiedliła ruiny wielu domów, w tym pozostałość po kamienicy na Wilczej 30. Warunki życia były tragiczne – wokół same gruzy. Poza zrujnowanym terenem getta warszawskiego, Śródmieście ucierpiało przez wojnę najbardziej – ubyło tu 65 proc. kubatury: prawie siedem mieszkań na dziesięć znikło zupełnie. Straty dzielnicy szacuje się na 6,631 mld zł (wg raportu z 2004 r.).

Na podstawie inwentaryzacji stanu naszego kwartału między Wilczą, Hożą, Kruczą i Marszałkowską, BOS ocenił w 1945 ubytek niemal połowy kubatury kamienic [dokładnie, ze 132,000 m3 ubyło 56,540 czyli 43 proc]. Wartość zniszczeń oszacowano na 8.311.380 zł.

W naszej pierzei na Wilczej (nry parzyste) m. Kruczą a Marszałkowską na 10 kamienic cztery i pól zniszczono doszczętnie, żadna nie ocalała w pełni.

Kamienicę Syreny – Wilczą 30 (hipoteka 1697A) – przeznaczono pierwotnie do rozbiórki ze wzg. na opłakany stan (połowa zrównana z ziemią, zrujnowane klatki i poważnie uszkodzony front). Jednak już w 1945 r. kamienicę na dziko zasiedliło 50 osób, które zaczęły ją remontować. Nie dało się ich wyrzucić, stąd budynek ocalał. Warunki mieszkania i odbudowy były niezwykle trudne, brakowało właściwie wszystkiego poza drewnem na opał. Jak donosi Życie Warszawy 22. lipca 1945 roku, po drugiej stronie ulicy doszło do jednej z największych i zapomnianej dziś katastrofy: zawaliła się mocno uszkodzona kamienica przy Wilczej 29, grzebiąc w ruinach pięćdziesiąt osób… Tymczasem w pierwszym roku odbudowy mieszkań formalne środki przeznaczane były przede wszystkim na lokale dla urzędników i pracowników ministerstw w nowej-starej Stolicy. Na przełomie 1945/1946 na większą skalę ruszył koncesjonowany remont mieszkań dla wszystkich za pieniądze z budżetu. Wraz z dekretem o komunalizacji gruntów powstało mieszkalnictwo komunalne (pierwszy raz w historii miasta, którego domy przed wojną w 97 proc. należało do prywatnych kamieniczników). Zalegalizowano też pobyt ‚dzikich lokatorów’, którzy mieszkali i sami remontowali swoje domy.

Poniżej dokumentujące tę historię wypisy z notatek Biura Odbudowy Stolicy.

III.1945
[typ] konstrukcja murowana, strop drewniany
stary, 4 kondygnacje, mieszkalny

[stan] oficyny zniszczone przez pocisk artyleryjski dużego kalibru
część frontowa i ściana od podwórza bardzo silnie uszkodzona przez pociski

[wniosek] konstr. i arch. nie nadaje się do odbudowy

Jeszcze w tym samym roku 1945 inspektor BOS dokumentuje:

Wilcza 30: 10 izb zamieszkanych, mieszkańców: 50, zrujnowana pociskami ściana; bud. frontowej od podwórza grozi zniszczenie; zagrożona klatka schodowa.
[wniosek] zabezpieczyć ścianę od podwórza i stropy (stemplowanie); groźne

Wrzesień 1946:
A: Front zamieszkały od podwórza zabezpieczony i w częściowym remoncie
B i B: Oficyny boczne część zniszczona, część uszkodzona – stan zły
D: Oficyna tylna zawalona

szkic wilcza - skorupki - hoza small wilcza 24 - 30

wilcza 30 small

wilcza 24a 30 32 wilcza 28-30-32 1946